Polecane

Blog Kancelarii Adwokackiej adwokata Macieja Przysucha

Szanowni Czytelnicy,

Wychodząc naprzeciw potrzebom Naszych Klientów, korzystając z dobrodziejstwa szybkiej internetowej komunikacji stworzyliśmy niniejszy blog.

Blog w formie publikowanych tutaj artykułów pełni rolę dwojaką.

Z jednej strony jest próba wyjaśnienia podstawowych instrumentów prawnych, z którymi zapewne czytelnicy spotykają się na co dzień, z drugiej jest przedstawieniem efektów pracy naszego Kancelaryjnego Zespołu, pracy nad zagadnieniami  którymi zajmujemy każdego dnia.

Zapraszam do lektury,

 

adw. Maciej Przysucha

Realizacja postanowień Konstytucji w sądowym stosowaniu prawa

Niniejszy artykuł stanowi próbę przedstawienia możliwych rozwiązań dotyczących kontroli legalności uchwalanego prawa, w dobie wątpliwości co do monopolu Trybunału Konstytucyjnego w zakresie kontroli zgodności ustaw i innych aktów z Konstytucją. Artykuł stanowi subtelnie przerobioną wersję artykułu adwokata Macieja Przysucha przedstawioną na I warsztatach doktoranckich WPiA UŚ.

 

***

,,[…] Sędzia przestrzega prawa również gdy odstępuje od dotychczasowych reguł ze względu na konieczność realizacji zasad konstytucyjnych […]’’

                                                       Ronald Dworkin

 

Konstytucja stanowi zbiór normatywnych zasad regulujących ustrój i funkcjonowanie danego państwa. To co różni państwa autorytarne od demokratycznych to związanie wszystkich organów państwa jej normami, w szczególności sędziów w aktach stosowania prawa. Na skutek stosowania norm danego aktu – w tym przypadku ustawy zasadniczej-  pojawia się pytanie jak usunąć niezgodności między jej postanowieniami, a normami aktów niższych rzędów. Nie jest to pytanie pozbawione znaczenia w sytuacji gdy pewna część aktów normatywnych w Rzeczpospolitej  została uchwalona w poprzednim ustroju.

Chciałbym przedstawić dwa modele według których możemy stosować postanowienia Konstytucji w razie uznania przez Sąd niezgodności między Konstytucją, a aktem niższego rzędu. Pierwszy model uznaje wyłączność Trybunału Konstytucyjnego w zakresie badania konstytucyjności norm, rolą Sądu powszechnego w takim modelu jest zainicjowanie procesu kontroli – poprzez pytanie prawne złożone w trybie art. 193 Konstytucji. Drugi z modeli zakłada, iż Sąd powszechny poza pytaniem prawnym może badać konstytucyjność norm i w przypadku uznania niezgodności między normami może, poprzez bezpośrednie zastosowanie postanowień Konstytucji, w podstawie rozstrzygnięcia  pominąć dany przepis, uznając jego obowiązywanie za niezgodne z Konstytucją.

 

Modele kontroli norm pod kątem zgodności z postanowieniami Konstytucji

 

Pytanie o samodzielną możliwość kontroli konstytucyjności ustaw przez sądy jest przedmiotem sporu w doktrynie. Pojęcie kontroli jest tutaj ściśle związane z możliwością jej zastosowania wprost przez Sąd powszechny. Zanim przejdę do analizy tego sporu należy ustalić pewną dyscyplinę terminologiczna, która będzie użyta w dalszej części. Jak słusznie zauważa Elżbieta Bagińska: „[…] Wielość funkcjonujących desygnatów pojęcia „bezpośredniego stosowania Konstytucji” utrudnia formułowanie zdecydowanych rozwiązań. Znane są w piśmiennictwie podziały na stosowanie samoistne, współstosowanie równoległe i współstosowanie interpretacyjne […]”[1]. Pojęcia w tej materii użyte w dalszej części pracy przyjąłem wg poglądu profesora Banaszaka[2].

Należy zatem wyróżnić bezpośrednie (samoistne) i pośrednie (niesamoistne) stosowanie Konstytucji. Z tym pierwszym mamy do czynienia, gdy normy Konstytucji obowiązują w obrocie prawnym wprost – tzn. bez konieczności ich rozwinięcia aktami niższego rzędu.  Stosowanie pośrednie natomiast występuje w sytuacji przeciwnej, gdy wymagają one uprzedniego rozwinięcia i konkretyzacji w aktach niższego rzędu[3]. Sama Konstytucja zazwyczaj rozstrzyga kwestie swojej stosowalności wprost, niemniej możliwe jest dorozumiane wyznaczenie kręgu tych podmiotów, których ostateczne wyznaczenie pozostaje w gestii doktryny i orzecznictwa. Istniejące w tym zakresie rozwiązania mieszczą się między dwoma skrajnymi modelami.

I model- Kontrola konstytucyjności norm przez Sądy Powszechne oraz Trybunał Konstytucyjny

 

Niniejsze rozwiązanie przewiduje, iż cała Konstytucja lub przynajmniej jej część dotycząca praw jednostki, obowiązuje we wszystkich rodzajach stosunków prawnych i jest bezpośrednio stosowana przez wszystkie rodzaje organów władz publicznych, które są nią związane. Takie rozwiązanie przyjęto w obowiązującej ustawie zasadniczej, jak wskazuje Wiesław Skrzydło „[…] Na podstawie art. 8 ust. 2 Konstytucji bezpośrednio stosowane są postanowienia ustawy zasadniczej, które odnoszą się do regulacji w zakresie wolności, praw i obowiązków człowieka i obywatela. Jednostka może, więc skutecznie powołać się na przepisy Konstytucji, a organ państwa jest zobowiązany takie powołanie się uwzględnić[…]”[4]. Jednostka, zatem może wprost powoływać się na jej normy i dochodzić ich realizacji na drodze sądowej. Istotny element tego systemu stanowi również pozaparlamentarna kontrola konstytucyjności prawa. Model ten, występujący powszechnie w państwach demokratycznych, wprowadzano w Polsce już w okresie transformacji ustrojowej. Został on ostatecznie usankcjonowany w art. 8 ust. 2 obecnej Konstytucji stanowiącym: „Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba, że Konstytucja stanowi inaczej”[5]. Poza sporem pozostaje fakt, iż najogólniej rzecz ujmując bezpośrednie stosowanie Konstytucji wykracza poza sytuacje stosowania przez organy państwa normy Konstytucji, jako wyłącznej (tzn. bez konieczności stosowania jakiejkolwiek ustawy lub bez potrzeby odwoływania się do jakichkolwiek przepisów podkonstytucyjnych) podstawy rozstrzygnięcia indywidualnego[6]. Podobny pogląd wyrażony został w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego : „ Trybunał Konstytucyjny uważa, że wszędzie tam gdzie jakaś materia jest normowana równolegle przez Konstytucję i ustawy zwykłe, konieczne jest łączne uwzględnienie tych wzorców[…]”[7]. Problem pojawia się w razie niezgodności ustawy z Konstytucją.

Jak wskazuje Bogusław Banaszak bezpośrednie stosowanie Konstytucji łączy się z problemem konkretności czy też „samo wykonalności” norm konstytucyjnych. Ustawa zasadnicza zawiera wiele sformułowań ogólnych, klauzul generalnych. Nie zawsze więc jej postanowienia dają się zastosować bez konieczności ich rozwinięcia w ustawach. W tej sytuacji powstać może problem z wyprowadzeniem ze wszystkich postanowień konstytucji w treści mogących stanowić np. podstawę dla sądowego dochodzenia określonych praw lub roszczeń. Wszystko to implikuje z kolei pytanie o to, czy należy stosować wprost bezpośrednio tylko te normy, które mają charakter „samowykonalny”, czy też również i normy o charakterze ogólnym, programowym, klauzule generalne itp.?

Zdaniem Bogusława Banaszaka[8] odpowiedź na nie na gruncie art. 8 ust 2 jest oczywista. „Bezpośredniemu stosowaniu podlega cała Konstytucja. Inaczej tylko to stosowanie będzie wyglądało w przypadku poszczególnych rodzajów norm. Dla norm „samowykonalnych” można bez trudu dokonać subsumcji do nich konkretnego stanu faktycznego, można wskazać treść rozstrzygnięć, które należy podjąć i które mają swoje oparcie wprost w Konstytucji. W przypadku innych norm – np. klauzul generalnych (art. 2 Rzeczpospolita jest państwem prawa) – postępowanie w ramach bezpośredniego stosowania Konstytucji jest bardziej skomplikowane. Treści prawne nie są w nich wyrażone wprost, trzeba je dopiero wyinterpretować z postanowień konstytucji. Nie wystarczy tu, przeto zwykłe powołanie brzmienia przepisu ustawy zasadniczej, ale konieczne staje się wskazanie rozumienia tego przepisu w orzecznictwie sądowym, czy w nauce prawa. Gdy jednak dzięki temu ustali się treść normy konstytucyjnej mającej znaczenie i odniesienie do konkretnego przypadku to wówczas i z klauzuli generalnej da się wyprowadzić np. prawa nadające się do egzekwowania na drodze sądowej.

Jak podkreśla Bogusław Banaszak, tego rodzaju zabiegi miały miejsce pod rządami tzw. Małej Konstytucji, gdy Trybunał Konstytucyjny z poszczególnych zasad m.in. klauzuli demokratycznego państwa prawnego wyinterpretował poszczególne normy. Skutki prawne bezpośredniego stosowania Konstytucji – w opinii w/w Autora- są takie same jak skutki stosowania ustawy[9]. I tutaj profesor Banaszak dotyka meritum problemu, który jest związany z koncepcją pominięcia roli Trybunału Konstytucyjnego i stwierdzenia niezgodności aktu prawnego z Konstytucją. Stwierdza on mianowicie, iż „[…] tam gdzie ustawa jest w przekonaniu organu ją stosującego sprzeczna z Konstytucją może odmówić jej wykonania, gdy da się Konstytucje zastosować bezpośrednio. Z całego art. 8 – a więc z zasady nadrzędności Konstytucji w systemie prawnym i z zasady jej bezpośredniego stosowania można wnioskować, że tak być powinno[…]”. Wydaje się, że oba poglądy można pogodzić tworząc kompromisowe rozwiązanie, którego wyrazem może być orzeczenie, w którym Sąd Najwyższy[10] stwierdził sprzeczność między przepisem ustawy o referendum ogólnokrajowym (Dz. U. Nr 57, poz. 507 ze zm.), a Konstytucją :

(…) artykuł 8 ust. 2 Konstytucji stanowi, iż przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba, że Konstytucja stanowi inaczej. Stwierdzając – jak w niniejszej sprawie – sprzeczność przepisu ustawy z Konstytucją – sąd orzeka na podstawie Konstytucji. Nie uchybia to kompetencji Trybunału Konstytucyjnego do orzekania w sprawie zgodności ustaw z Konstytucją (art.188 pkt 1 Konstytucji „TK orzeka w sprawach: 1) zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją). Inny jest bowiem przedmiot orzekania i wynikające z tego skutki. Trybunał orzeka o prawie i jest władny uchylić przepis ustawy, a jego orzeczenie jest powszechnie obowiązujące i ostateczne (art.190 Konstytucji)(…).

Sąd powszechny orzeka bowiem w konkretnym stanie faktycznym nie decydując o obowiązywaniu normy in abstracto [tak jak Trybunał Konstytucyjny], a jego pogląd o sprzeczności ustawy z Konstytucją nie jest wiążący dla innych sądów orzekających w takich samych sprawach. Orzekają one tak samo tylko w razie słuszności argumentacji. Każdy sąd może przedstawić Trybunałowi pytanie prawne co do zgodności ustawy z Konstytucją, jeżeli od odpowiedzi na nie zależy rozstrzygnięcie sprawy(art.193) (…)[11]. W razie uznania za zasadne pytania prawnego, jak i w razie złożenia postępowania w sprawie wydania prejudykatu efekt będzie ten sam – Trybunał uzna dany akt za niezgodny z Konstytucją, niemniej czynnikiem dodatkowym potęgującym nieznane Konstytucji utrudnienia jest czas, jak i intuicyjnie można stwierdzić, iż takie utrudnienia dla przeciętnego obywatela który poniósł szkodę będą nie do przeskoczenia. Sąd Najwyższy w cytowanym orzeczeniu zaproponował kompromisowe, pro obywatelskie rozwiązanie, w którym następuje synergia rozwiązań konstytucyjnych a nie ich konfrontacja. Na gruncie tych rozważań, nikt nie rości sobie praw do pozbawienia Trybunału jego wyłącznej kompetencji do uznania aktu za powszechnie i ostatecznie niezgodny z Konstytucją.

Niniejsze rozwiązanie znajduje wsparcie zwłaszcza wśród teoretyków i filozofów prawa. Jak pisze profesor Stanisława Wronkowska tak jak istnieje bogactwo możliwości dodawania do systemu prawa norm tak też istnieje wiele sposobów  wyjmowania normy z systemu[12]. Z kolei Manuel Atienza wprost wskazuje, iż nowa jakość stosowania prawa polega  na ,,zastąpieniu kryterium obowiązywania (formalnego i proceduralnego) ustawowych norm państwowych przez inne, które dodają warunek natury materialnej do wcześniejszych  wymogów: w państwie konstytucyjnym norma, aby obowiązywała  nie może  być sprzeczna z  Konstytucją, nie może  zaprzeczać zasadom i fundamentalnym prawom w niej przyjętym’’[13].  Proponowane rozwiązanie zatem pozwala uniknąć sytuacji gdy niekonstytucyjna norma dalej jest w obrocie prawnym – w przypadku uznania ją za niekonstytucyjną przez Trybunał Konstytucyjny z jednoczesnym daniem czasu ustawodawcy czasu na jego zmianę.

Sąd Najwyższy w jednej z uchwał, na pytanie prawne Sądu Okręgowego: Czy sądy mogą stosować konstytucje bezpośrednio? Udzielił odpowiedzi pozytywnej w uzasadnieniu podając „…Sąd Najwyższy podziela pogląd Sądu przedstawiającego zagadnienie prawne o dopuszczalności odmowy stosowania przez sąd przepisu ustawy, który jest – w jego ocenie – sprzeczny z Konstytucją…”[14]. W ciągu wielu lat po tej uchwale wydano wiele orzeczeń opartych na idei bezpośredniego stosowania Konstytucji. Izba Pracy i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego wprost formułuje prawo sądów do odmowy stosowania niekonstytucyjnych aktów normatywnych[15] .

Podobne pogląd wyraził także  Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 24 października 2000 roku[16],  „Kognicja Naczelnego Sądu Administracyjnego obejmuje w ramach bezpośredniego stosowania Konstytucji (art. 8 ust. 2) także możliwość niezastosowania in concreto przepisu ustawy. W takim wypadku istnieje powinność zastosowania bezpośrednio normy konstytucyjnej (art. 46 ) na wypadek konfliktu między treścią normy konstytucyjnej i ustawowej. Decyduje o tym zasada zobowiązująca sąd do podległości normie hierarchicznie wyższej”.

W świetle powyższego orzecznictwa, należy zauważyć,  iż skoro przepis art. 193 Konstytucji stanowi, iż sąd ,,może” przedstawić pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu to oznacza, iż sąd  nie ma  obowiązku  wystąpienia  z   pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego[17]. Pogląd ten stanowił punkt  wyjścia do sformułowania  tezy, iż sądy powszechne mają kompetencje do samodzielnego autorytarnego stwierdzenia niekonstytucyjności ustawy w związku  z   podejmowaniem  rozstrzygnięcia  w  konkretnej sprawie[18].

W podobnym duchu wypowiada się większość przedstawicieli nauki, dla przykładu można podać poglądy profesora Wiesława Skrzydło,  który stwierdza iż ,,sędzia ma prawo badania zgodności ustawy [umowy międzynarodowej] i odmowy jej stosowania. Nie ma zaś  obowiązku korzystania z pytań  prawnych do Trybunału Konstytucyjnego. Prawo to nie narusza  uprawnień Trybunału w zakresie uchylania aktów sprzecznych z konstytucją, skutecznych erga omnes, a nie w jednostkowym przypadku, jak w wypadku sądu. Tylko taka interpretacja czyni realną zasadę bezpośredniego stosowania konstytucji, wyrażoną w jej art. 8 ust.2[19].  Z kolei profesor Artur Kozak wskazuje, na wolę ustrojodawcy  wyrażoną w systematyce Konstytucji „Należy także podkreślić, iż respektowanie monopolu Trybunału Konstytucyjnego na wszelkie  formy stwierdzenia niezgodności ustawy z Konstytucją faktycznie utrwala dotychczasową praktykę, w której sądy były ograniczone w swych kompetencjach zasadą wyłączności ustawy.  Tymczasem wola ustrojodawcy jest jasna: wprowadzając do naszego porządku prawnego instytucję ,,bezpośredniego stosowania Konstytucji’’ oraz ustanawiając, iż sędziowie  podlegają  ,,jedynie konstytucji i ustawom’’ dał wyraz dążeniu do zmiany dotychczasowej sytuacji  w dziedzinie zależności  miedzy ustawą  i Konstytucją. Respektowanie przez sądy tradycyjnego monopolu Trybunału Konstytucyjnego, ukształtowanego pod rządami  poprzednio obowiązujących regulacji, byłoby sprzeczne z art.178 ust. 1 Konstytucji; nie można bowiem realizować zawartej w nim dyrektywy i jednocześnie i opierać swe orzeczenia na ustawach sprzecznych z Konstytucją. Sformułowanie art.193 Konstytucji wskazuje przy tym wyraźnie, iż nie było intencją ustrojodawcy, aby na sądach ciążył obowiązek zwracania się  do Trybunału Konstytucyjnego o orzekanie o niezgodności ustaw  z Konstytucją zawsze, ilekroć tekst ustawy będzie wzbudzać podejrzenia o taką niezgodność…”[20].  W podobnym duchu wypowiada się również wspominany już uprzednio profesor Bogusław Banaszak wskazując, iż : „Sądy mają prawo  kontroli incydentalnej ustaw w zgodzie z Konstytucją. W ramach sporów należy zwrócić uwagę na systematykę konstytucji i umiejscowienie art. 8 w  części ogólnej Konstytucji. Po co  nadto ustawodawca zapisał nie jak poprzednio, iż sędziowie podlegają  ustawom lecz podlegają konstytucji i ustawą, jeśliby nie mieli prawa  kontroli…”[21].

Warte podkreślenia są także poglądy Marcina Marczaka, który posiłkując się pojęciem konstytualizacji prawa wskazuje, iż w ramach jego stosowania może być także rozumiana jako  sytuacja w której prawodawca oprócz  szczegółowych komunikatów na poziomie ustawy czy rozporządzenia kieruje do adresatów komunikaty szerszej natury zawarte w zasadach prawa.  Zasady te umożliwiają zmianę pojemności  ustawy i to nie tylko poprzez stosowanie  reguł kolizyjnych (np. jak lex  specialis  derogat generali)  ponieważ w typowej sytuacji stosowania zasad i przepisu nie dochodzi do kolizji[22]. Chodzi o ich łączne zestawienie i kompromisowe pogodzenie. Tymczasem część przedstawicieli nauki (zwolennicy formalizmu) oraz Trybunał Konstytucyjny przedstawiają  taką  właśnie relację,  jako pominięcie ustawy w procesie stosowania prawa. Ignorując, iż  w ramach ich poglądów pomija się zasady konstytucyjne, które w zamierzeniu ustrojodawcy mają charakter normatywny  i bezpośrednio stosowalny. Spór o pojęcia normatywności  stosowalności może być wyjaśniony już w ramach zdefiniowania  aparatury pojęciowej oraz pytania czy zestawienie  zasady konstytucyjnej i ustawy ze skutkiem modyfikującym literalne jej brzmienie lub pominięcie,  jest stosowaniem konstytucji przynależnym tylko Trybunałowi  czy zwykłym i zamierzonym przez ustrojodawcę stosowaniem prawa?

 

II Model – reprezentowany przez Trybunał Konstytucyjny

 

Zgodnie z drugim modelem, Konstytucję stosują bezpośrednio jedynie parlament, rząd i głowa państwa oraz Trybunał Konstytucyjny [o ile go ustanowiono]. W takim modelu parlament bądź sama konstytucja mogą ograniczać jej stosowanie przez inne organy państwa. Może to nastąpić poprzez odesłanie do ustawy bądź zastrzeżenie regulacji pewnych materii wyłącznie w  drodze ustawy. Konsekwencje  tej zasady znajdują się w dzisiejszej polskiej ustawie zasadniczej, która wprost w pewnych przepisach wymaga regulacji ustawowej dla realizacji pewnych zasad (zwłaszcza rozdział poświęcony „Wolnością i prawom, ekonomicznym, socjalnym i kulturalnym”). W takim modelu podległość sędziego ustawie oznacza brak możliwości bezpośredniego stosowania Konstytucji przez sądy. Dotyczy to również jednostek, które nie mogą powoływać się na przysługujące im prawa konstytucyjne, jeśli nie znalazły one swojego rozwinięcia i konkretyzacji w ustawach zwykłych. Model ten obowiązywał w okresie Polski Ludowej. Rolę jaką pełniła w nim konstytucja można wyrazić słowami Feliksa Siemieńskiego: „[…] jest rzeczą niewątpliwą, że gdy mowa o stosowaniu konstytucji, nie dotyczy to obywateli, ci, bowiem konstytucji nie stosują ani bezpośrednio ani pośrednio. Konstytucja też w gruncie rzeczy nie nakłada na nich obowiązków prawnych, które można byłoby egzekwować bezpośrednio na jej podstawie. Także wówczas, gdy konstytucja mówi o podstawowych obowiązkach obywateli, to w gruncie rzeczy ustala obowiązek ustawodawcy zwykłego odpowiedniego uregulowania obowiązków prawnych obywateli w ustawie zwykłej, na podstawie, której dopiero odpowiednie organy państwowe będą mogły je od obywateli egzekwować. Odpowiednie normy konstytucyjne wobec obywateli mają znaczenie moralno-polityczne a nie prawne […]”. Organy administracyjne, sądowe czy prokuratorskie, rozstrzygając w konkretnych przypadkach kwestię praw obywateli czy zakresu ich wolności, w przypadku braku pozaparlamentarnej kontroli zawsze mają obowiązek oprzeć się na ustawie zwykłej, a nie na konstytucji[…]”[23].

Można dodać, iż Izba Cywilna Sądu Najwyższego podzielała w pełni ten pogląd wyrażając go w uchwale z 1955 r. słowami: „Normy konstytucyjne konstytuują podstawowe zasady prawne stanowiące zrąb nadbudowy prawnej nienadający się z reguły do praktycznego stosowania bez rozwinięcia w ustawach zwykłych i innych aktach normatywnych”[24].

Pogląd ten wynikał w pewnej mierze z brzmienia art. 62 Konstytucji PRL w brzmieniu z 1976:„Sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko ustawom”[25].  Artykuł 178 § 1 obecnie obowiązującej Konstytucji natomiast stanowi „Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom”.

 

Spór co do obowiązywania właściwego  „modelu”

 

Model opisany uprzednio, zakładający bezpośrednie stosowanie przez Sąd powszechny Konstytucji w sposób pozwalający pominąć w orzekaniu normy z nią sprzeczne jest nie akceptowany przez Trybunał Konstytucyjny i spotyka się z ostrą krytyką. Opinie jego przeciwników można wyrazić słowami Andrzeja Zolla[26] ”Powstaje jednak problem obowiązywania norm dawnych ustaw, których normy mogą nie być zgodne z nową Konstytucją, a także zawsze możliwych naruszeń norm konstytucyjnych w nowo uchwalonych ustawach lub aktach prawnych podustawowych. W Polsce […] pojawiają się stanowiska, że sąd nie jest zobowiązany do stosowania przepisu, który uważa za niezgodny z konstytucją. Dotyczyć to ma także przepisów ustawowych […] Pogląd ten należy uznać za błędny, naruszający w rażący sposób konstytucję […] sędziowie wszystkich sądów, w tym także Sądu Najwyższego, są związani ustawą. Nie znaczy to, że sędzia jest zobowiązany do stosowania przepisu ustawy, co do którego ma wątpliwości, czy jest on zgodny z konstytucją. Służy temu specjalny tryb zwracania się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniami prawnymi […] Tylko Trybunał jest uprawniony do orzeczenia niezgodności ustawy z konstytucją […]„.  Na złagodzenie tej tezy można zauważyć, iż pogląd ten został wyrażony w 1996 r. Pogląd ten znajduje odzwierciedlenie w utrwalonej linii orzeczniczej Trybunału zgodnie z którym:  ”…Istotnym elementem modelu kontroli zgodności ustaw z Konstytucją, przyjętego w polskiej Konstytucji za wzorem innych państw europejskich (model Niemiecki, na który wzoruje się nasza nauka w Konstytucji RFN wprost zabrania badania Konstytucyjności ustaw przez sądy, powierzając tą koncepcję wyłącznie kognicji Federalnego Trybunału Konstytucyjnego- MP) jest uregulowana w art. 193 instytucja pytania prawnego. Regulacji opartej na art. 188 i 193 Konstytucji, interpretowanych w świetle wyrażonej w art. 2 Konstytucji zasady państwa prawnego, nie wyłącza przewidziana w art. 178 ust.1 Konstytucji podległość sędziów Konstytucji i ustawom. Przepis ten nie wypowiada się bezpośrednio na temat rozstrzygania kolizji między Konstytucją a ustawą, dopełnia on natomiast regulację przewidzianą w art.193 Konstytucji ustanawiając powinność skorzystania z przyznanej w tym przepisie możliwości w każdym przypadku, gdy sąd orzekający dojdzie do przekonania, że norma stanowiąca podstawę orzekania jest sprzeczna z Konstytucją[…]”[27].

Na tle tej wypowiedzi wypada podnieść kilka uwag. Po pierwsze na system prawa należałoby spojrzeć jako na zespół przepisów, gdzie postanowienia Konstytucji znajdują wierne rozwinięcie w aktach niższego rzędu, a ewentualne niezgodności są szybko i efektywnie usuwane z systemu.  Nieuzasadniony więc wydaje się pogląd, aby konstytucje traktować, jako oderwany od reszty systemu akt, którego jedynym łącznikiem z resztą systemu jest orzecznictwo Trybunału. Przy uwzględnieniu „[…] uzupełniającej roli art. 193 względem art. 178 ust.1 […]” nie sposób pominąć roli art. 8 którego umiejscowienie w ustawie zasadniczej w rozdziale I, gdzie znajdują się jej podstawowe zasady, jak i jednoznaczny wydźwięk nie pozwalają na jej zignorowanie. Powstaje również pytanie czy może istnieć prawo obowiązujące w porządku krajowym niestosowane bezpośrednio?  Ponadto art. 178 ust.1 Konstytucji zakłada podległość sędziego „[…]Konstytucji i ustawom[…]” nie rozstrzygając co w przypadku konfliktu między tymi normami, a który to konflikt teoretycy prawa zdają się rozwiązywać jednoznacznie na rzecz zastosowanie przez Sąd konstytucji bezpośrednio[28]. Jako uzupełniająco wobec regulacji art. 178 ust.1 należałoby uznać art. 190, ale obie te regulacje ze względu na swoje znaczenia powinny uzupełniać i umożliwiać w pełni realizację postanowień art. 8 ust. 1 Konstytucji, jako najwyższemu prawu Rzeczpospolitej, poprzez zapewnienie ostatecznego uchylenia postanowień z nią niezgodnych poprzez orzeczenie Trybunału, w myśl postanowień art. 190 (orzeczenia TK są ostateczne i mają moc powszechnie obowiązującą), jak i art. 8 ust. 2 zapewniając jego kontrolę ad casum orzecznictwu Sądów powszechnych. Taka wykładnia zapewnia pełną realizacje norm Konstytucji w systemie.

Rozbieżności w doktrynie wywołuje również kwestia związania sędziego aktem niższego niż ustawa rzędu w razie jego niezgodności z ustawą bądź Konstytucją.

Kolejny głos w dyskusji zabrał Piotr Tuleja: „[…] Sąd odmawiając zastosowania ustawy i opierając swe rozstrzygnięcie wprost na Konstytucji uzurpuje sobie kompetencje zastrzeżoną wyłącznie dla ustawodawcy. Tylko ustawodawca został bowiem upoważniony do formułowania w oparciu o Konstytucję generalnych reguł wyznaczających ograniczenia konstytucyjnych praw. Trzeba też zaznaczyć, że przyjęta w niektórych orzeczeniach konstrukcja nieważności niekonstytucyjnych ustaw wprowadza chaos do systemu prawa i jest sprzeczna z zasadą państwa prawnego[…]”[29]. Nasuwa się pytanie czy normy niezgodne z konstytucją, a znajdujące się w obiegu prawnym nie są sprzeczne z zasadą państwa prawnego poprzez chaos, jaki wprowadzają dla obywatela. Konstruktywną polemikę podjął w tym zakresie Bogusław Banaszak[30], który zauważył, iż gdyby uznać powyższe tezy to wówczas wykluczyłoby się bezpośrednie stosowanie konstytucji przez sądy w sprawach, w których podstawą orzekania są przepisy ustaw. Nie odpowiada to jednak w przekonaniu autora intencji ustrojodawcy. W podobnym nurcie brzmią wypowiedzi Sądu Najwyższego, który w początkowym okresie obowiązywania Konstytucji uznał w cytowanych wyżej orzeczeniach, iż sądy powszechne są uprawnione do badania zgodności stosowanych przepisów ustawowych z konstytucją, gdyż przeciwne poglądy byłyby rażąco sprzeczne z przepisem art. 8 ust 2 Konstytucji, który zobowiązuje je do bezpośredniego stosowania prawa[31].

Obawy przed taką wykładnią dobrze streszcza cytowany B. Banaszak: ”…Chodzi o to, aby zapobiec bałaganowi w ustalaniu obowiązującego prawa. Niewątpliwie prowadzi do niego wielość podmiotów mogących decydować nie tylko o konstytucyjności ustaw, ale też wyciągać z decyzji tych praktyczne wnioski.  W polemice z powyższą tezą warto powołać się na wykładnię systemową i w oparciu o nią podnieść ten argument, że umieszczenie jakiegoś postanowienia (art.8) w części ogólnej ustawy zasadniczej wynika niemożność podważania wyrażonej w nim zasady przez interpretacje przepisów zawartych w części szczegółowej (tzn. art.178 ust.1, art. 188 pkt. 1). Godne uwagi jest przy tym podkreślenie, iż sam ustrojodawca dodał w art. 178 ust 1, że sędzia podlega nie tylko ustawom, jak było w poprzednim stanie prawnym, ale i Konstytucji. Może i powinien więc ją stosować[…]”[32]. Autor ów zadaje zasadne pytanie: „po cóż sędzia miałby podlegać Konstytucji i móc ją bezpośrednio stosować, gdyby, nie mógł badając zgodność ustawy z konstytucją, wyciągnąć z tego żadnych wniosków. Oczywiście nie chodzi tu o przyznanie sądom prawa do stwierdzenia niekonstytucyjności ustaw ani utraty ich mocy wiążącej. Chodzi jedynie o odmowę zastosowania w konkretnej sprawie ustawy uznanej za sprzeczną z Konstytucją. Nie można przy tym zapominać, że orzeczenie sądu podlega kontroli instancyjnej i gdyby sąd mylił się w swojej ocenie, to błąd ten można naprawić. Z kolei decyzje organów administracji odmawiające zastosowania ustawy uznanej przez nie za sprzeczną z Konstytucją podlegają kontroli sądowej. Nie ma tutaj mowy więc o bałaganie decyzyjnym, a liczba „ośrodków” decyzyjnych ulega redukcji właściwie do Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Można w tym miejscu poczynić uwagę, iż Trybunał w pełni pomógłby zrealizować, wymaganą przez Konstytucję od sądownictwa (powszechnego jak i administracyjnego), funkcję sprawowania „wymiaru sprawiedliwości”. W ramach odrębności od innych władz narzuconej przez nią (…)Gdy sprawa nie trafi zaś do nich, bo np. żadna ze stron nie zakwestionuje odmowy zastosowania w konkretnej sprawie ustawy uznanej przez sąd za sprzeczną z Konstytucją, to znaczy, że sąd dobrze odczytał konstytucję i zastosowany przezeń jej przepis nie budzi żadnych kontrowersji interpretacyjnych”. Należy zwrócić uwagę, iż w całym tym procesie nie chodzi o ograniczenie roli Trybunału Konstytucyjnego, a o uproszczenie i zmniejszenie kosztów postępowania związanego ze stosowaniem konstytucji.

Jak dalej wskazuje Autor:”[…]Zakwestionowanie tego toku rozumowania i twarde stanie na stanowisku odmawiającemu podmiotom innym niż TK prawa do incydentalnej kontroli ustaw czyni w ogóle niezrozumiałą całą nową (nieznaną poprzednim Konstytucjom[przyp. MP]) regulację Konstytucyjną. Powstaje wówczas pytanie, o cóż właściwie chodziło ustrojodawcy odchodzącemu od dotychczasowej regulacji i wprowadzającemu nową. Jak celnie puentuje Autor swoją wypowiedź: ”Postulowanie przez niektórych z autorów opowiadających się przeciwko przyznaniu innym niż Trybunał Konstytucyjny, podmiotom prawa do incydentalnej kontroli ustaw stanowi, w przekonaniu autora, zauważenie przez nich, że ich poglądy nie „przystają” do obecnej regulacji konstytucyjnej”[33].

 

Konkluzje

 

Jak pisze Dominiqe Rousseau ,,prawo konstytucyjne, które  przez długi okres było traktowane jako niższe  rangą prawną, stało się  podstawą wszystkich gałęzi  prawa. Wynika  to z faktu, iż rozstrzygając spory dotyczące różnych dziedzin prawa  sądy muszą stosować do nich ten sam wzór ujęty w ustawie zasadniczej. Wszystkie gałęzie  prawa zarówno prywatnego, jak i publicznego stają się w jakimś sensie gałęziami samej konstytucji’’[34].

Uzasadnienie dominującej dzisiaj koncepcji stosowania postanowień  Konstytucji wyrażane przez Trybunał Konstytucyjny w istocie zmierza do ograniczenia Sądów w zakresie stosowania postanowień Konstytucji. Reprezentatywny pogląd Trybunału został wyrażony w uzasadnieniu jednego z wyroków[35] ”Bezpośredniość stosowania Konstytucji nie oznacza kompetencji do kontroli konstytucyjności obowiązującego ustawodawstwa przez sądy i inne organy powołane do stosowania prawa. Tryb tej kontroli został bardzo wyraźnie i jednoznacznie ukształtowany przez samą Konstytucję. Artykuł 188 Konstytucji(TK orzeka w sprawach 1. zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją(…) [przyp. MP]) zastrzega orzekanie w tych sprawach do wyłącznej kompetencji Trybunału Konstytucyjnego. Domniemanie zgodności ustawy z Konstytucją może być obalone jedynie wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, a związanie sędziego ustawą, przewidziane przez art. 178 ust. 1 Konstytucji (Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji i ustawom[przyp. MP]), obowiązuje dopóty, dopóki ustawie tej przysługuje moc obowiązująca[…]”.

Dominujący pogląd Trybunału wyrażony powyżej rodzi kilka kontrowersji. Zasadniczo nie jest do pogodzenia z wykładnią art. 8 ust. 2 ( „Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba, że sama Konstytucja stanowi inaczej) w związku ze wspomnianym art. 178 ust. 1. Ponadto związek między bezpośrednim stosowaniem Konstytucji, a stosowaniem jej przez sądy implikuje konieczność rozstrzygnięcia ewentualnej zgodności lub jej braku między Konstytucją, a normami od niej hierarchicznie niższymi. Mówiąc wprost nic nie stoi na przeszkodzie, aby sąd powszechny orzekł o niezgodności (w jednostkowym przypadku) ustawy z Konstytucją w oparciu o wymienione wyżej przepisy. Jak zauważył Sąd Najwyższy w jednym z orzeczeń ”(…) Sąd Najwyższy jest zdania, że sąd powszechny może dokonywać oceny konstytucyjności przepisów mających zastosowanie w sprawie, bowiem nie prowadzi to do naruszenia konstytucyjnie utrwalonego podziału kompetencji między sądami, a Trybunałem Konstytucyjnym. Sąd powszechny nie orzeka o zgodności przepisu prawa z konstytucją, lecz jedynie odmawia zastosowania przepisu prawnego niezgodnego, jego zdaniem, z konstytucją. Uznanie, że sądy powszechne nie są uprawnione do badania zgodności ustaw z konstytucją, a w konsekwencji do zajmowania stanowiska w kwestii ich zgodności, jak też niezgodności z konstytucją jest wyraźnie sprzeczne z przepisem art. 8 ust. 1 [Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej], który zobowiązuje do bezpośredniego stosowania jej przepisów, przy czym pod pojęciem „stosowanie” należy w pierwszym rzędzie sądowe stosowanie prawa[…]”[36].

Orzecznictwo zarówno trybunałów jak i sądów, powszechnych  poprzez kontrole konstytucyjności ustaw  wywołuje   zmiany w pozycji jaką faktycznie zajmowały  tradycyjne podmioty prawa i polityki. Ustawodawca nie ma już monopolu na kształtowanie woli  powszechnej. System ma charakter współuczestnictwa  parlamentu trybunału i sądów powszechnych. Jak dalej wskazuje Dominique Rousseau ,,konkurencja wielorakich ,,przedsiębiorstw ustawodawczych’’„ czyni z dyskusji nad przepisem ustawy zasadę i w konsekwencji przyczynia się do pewnej zmiany co do pojmowania ustawy. Otóż staje się ona w mniejszym stopniu wynikiem woli powszechnej, wyrażonej tylko przez jeden podmiot (parlament), w  większym zaś –wynikiem debaty powszechnej miedzy różnymi podmiotami uczestniczącymi  w procesie jej tworzenia. Każdy z tych podmiotów proponuje inny punkt widzenia, gdyż  każdy wyraża pewne interesy i właściwe mu zadania’’[37].

Pojęcie „bezpośredniości” z art. 8 Konstytucji ustalone w orzecznictwie Trybunału albo przypisuje mu inne znaczenie, jako stosowanie bezpośrednie za pośrednictwem pytania prawnego do Trybunału[38], albo w istocie przeczy jej znaczeniu, jak bowiem stwierdzono: „Bezpośredniość stosowania Konstytucji nie oznacza kompetencji do kontroli konstytucyjności obowiązującego ustawodawstwa przez sądy i inne organy powołane do stosowania prawa”[39]. Tak rozumiana bezpośredniość niczym się nie różni od okresu obowiązywania poprzedniej Konstytucji mającej charakter tylko deklaracji.

Autorzy Konstytucji III RP, chcąc uniknąć wypaczeń poprzedniej Ustawy Zasadniczej, umieścili w niej gwarancje prawne realizacji jej postanowień. Najważniejszą niewątpliwie gwarancją formalną stanowi art. 8, omówiony w treści niniejszego artykułu.  Jego charakter można skomentować słowami Wiesława Skrzydły, iż„(…)obywatel może wprost, bezpośrednio na podstawie Konstytucji, dochodzić swych praw w sądzie(…)”[40]. Zdanie to niestety nie jest podzielane przez  Trybunał Konstytucyjny, który reprezentując pogląd odmienny obniżając tym samym możliwość efektywnego zastosowanie postanowień Konstytucji w praktyce.

Stanowisko polskiego Trybunały Konstytucyjnego wpisuje się w ideę wyłącznej centralistycznej kontroli  trybunałów, która  wyrasta na gruncie  logocentrycznej[41] wiary w istnienie awangardy  oświeconych sędziów odkrywających w sposób bezstronny obiektywne prawdy i odczytujących obiektywnie istniejące prawo. Odnosząc się do poglądów zagranicznych uczonych [Marcela Morabito i Daniela Bourmauda], sąd konstytucyjny miał być elitarnym organem władzy który czerpiąc  ze szczególnych przymiotów  modernistycznie wykształconych sędziów miał gwarantować neutralność i sprawiedliwość konstytucji. Sędziowie konstytucyjni to wykształcona elita która  w czasach wiary  w ideę trybunałów wykuwała  ideę postępu z niezmąconego przeświadczenia o swojej wyższości-wytapiała idee natury ludzkiej[…] przez dyscyplinowanie, tresurę, wychowanie, karanie oraz reformowanie kategorii od niej odmiennych[…]’’[42] . Niestety odnosząc ten pogląd do dzisiejszej sytuacji Trybunał zwalczając „kategorię od niego odmienne” ogranicza możliwość stosowania Konstytucji przez obywatela.

Należy również zauważyć, iż w świecie prawa multicentrycznego jeden ośrodek kontroli konstytucyjności prawa z aspiracjami do ekspansji związania innych sądów jego mocą interpretacyjną  nie gwarantuje  ochrony praw  i wolności obywateli. Sprawiedliwie rozstrzygnięcie sądowe  jest  tylko jednostkowe. Trybunał orzekając o zgodności normy z konstytucją (in abstracto) nie może przewidzieć wszystkich jednostkowych sytuacji interpretacyjnych, w których dane rozstrzygnięcie może być niesprawiedliwe w sposób naturalny generuje zatem sferę wykluczonych rozstrzygnięć. Powstaje pytanie, który z modeli kontroli konstytucyjności prawa pełniej chroni prawa i wolności obywateli?

Z uwagi na powyższe, jak i na  fakt,  iż treść przepisu art.178 ust. 1 i art. 8 ust. 2 Konstytucji RP jest jasna, zgodnie z zasadą clara non sunt interpretanda stwierdzić należy, że poglądy niektórych teoretyków prawa o wyłącznej kompetencji Trybunału Konstytucyjnego w odniesieniu do rozstrzygania o niekonstytucyjności ustawy nie zasługują na aprobatę. Jest oczywiste, że na gruncie obowiązującej poprzednio Konstytucji (wspomniany wyżej art. 62 Konstytucji z 1952 r.) sędziowie podlegali tylko ustawie i orzekali w związku z tym o niezgodności aktu podustawowego z ustawą mimo, że również wtedy Trybunał Konstytucyjny dokonywał oceny aktów podustawowych z ustawami (in abstracto) i istniała instytucja pytań prawnych do Trybunału (art. 10 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym – tekst pierwotny). Podkreślić bowiem należy, że sąd orzekający dokonuje oceny konstytucyjności aktu in concreto i nie eliminuje wadliwego aktu z obrotu prawnego, natomiast Trybunał Konstytucyjny definitywnie eliminuje akt niekonstytucyjny z obrotu po uprzednim skontrolowaniu aktu in abstracto. Przyjęcie odmiennego poglądu powodowałoby , że przepis art. 178 ust. 1 Konstytucji RP byłby całkowicie zbędny, co jest sprzeczne z zasadą racjonalnego ustawodawcy. Zwolennicy poglądu o wyłączności Trybunału Konstytucyjnego w tej materii szczególną uwagę zwracają na konsekwencje związane z możliwością „rozchwiania” systemu prawnego. Wydaje mi się jednak, że znacznie ważniejsze od „rozchwiania” systemu jest jak najszybsze wprowadzenie w życie przez sądy idei państwa prawnego. Dotychczasowe orzecznictwo Sądu Najwyższego oraz sądów apelacyjnych i NSA przeczy podnoszonym wyżej obawom. Jest wręcz przeciwnie, odpowiednia wykładnia przepisów konstytucyjnych znacznie skraca okres dochodzenia przez obywateli praw konstytucyjnych, a jednocześnie wpływa mobilizująco na właściwą redakcję tekstu uchwalanych przez Sejm ustaw.

adwokat Maciej Przysucha

Przypisy:

[1] E. Bagińska, Odpowiedzialność odszkodowawcza Skarbu Państwa,  Warszawa  2006,s. 185,

[2] B. Banaszak, Prawo Konstytucyjne,  Warszawa 2004, s. 94-95,

[3] B. Banaszak, op. cit., s. 94,

[4] W.  Skrzydło, Konstytucje Rzeczpospolitej Polskiej, Komentarz, Kraków, 2002, s.20,

[5] B. Banaszak, op. cit., s. 94,

[6] B. Banaszak, op. cit., s.95,

[7] Postanowienie TK z 22 marca  2000 r.,  P 12/98,OTK ZU nr 2/2000,

[8] B. Banaszak, op. cit., s. 95 -97,

[9] Pogląd odmienny J. Boć,  [w : ] Konstytucje Rzeczpospolitej oraz komentarz do Konstytucji RP z 1997 r. , red. J. Boć, Wrocław 1998, s. 32, pogląd zbliżony W. Skrzydło, op. cit., s. 20,

[10]  Postanowienie SN z dnia 26 maja 1998 r. , III SW 1/98, OSNAPiUS 1998/17/528,

[11] Postanowienie SN  z dnia 26 maja 1998 r., III SW 1/98 [w:]  red. Marek Zubik, Konstytucja III RP w tezach orzeczniczych Trybunału Konstytucyjnego i wybranych sądów, Warszawa 2008, s.60,

[12] S. Wronkowska, Zmiany społeczne a zmiany w  prawie. Aksjologia, Konstytucja, Integracja Europejska, red. L.  Leszczyński, Lublin 1999, s.335,

[13] M. Atienza, Konstytucjonalizm, Globalizacja i Prawo,  www.iusetlex.pl/zalaczniki/atienza.doc,s.2.

[14] W orzecznictwie sądów kwestia  ta znalazła odzwierciedlenie w  uchwale Sądu Najwyższego  z 4 lipca 2001r.[sygn. akt IIIZP 12/00 ]. Sąd Najwyższy uznał także, iż  akt normatywny uznany za TK za niezgodny konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą nie powinien być stosowany przez Sąd  w odniesieniu do  stanów faktycznych sprzed orzeczenia   Trybunału,

[15] Tytułem przykładu należy wskazać orzeczenia : Wyrok SN  z 7 kwietnia 1998 r., I PKN  90/98 , OSNAPiUS Nr 1/2000, poz.6,  Postanowienie SN z 26 maja 1998 r., IIISW 1/98,OSNAPiUS Nr 17/1998 , poz. 528, Postanowienie  SN z 7 grudnia  2000 r. III ZP 27/00,Uchwała  SN z 23 stycznia 2001 r., III ZP 30/00,

[16] Wyrok NSA z dnia 24 października 2000 r., V SA 613/00,

[17] Wyrok SN z 14 maja 1996 r., II ARN 93/95,OSNIAPiUS 1996 , nr 23, poz. 29,

[18]  W. Sanetra,  Orzecznictwo sądowe  wobec obwieszczeń Prezesa  Trybunału Konstytucyjnego niezgodności aktów ustawodawczych Konstytucja, Przegląd Sądowy 1995, nr 4,

[19] W. Skrzydło, Sądy i Trybunały w praktyce  stosowania konstytucji ,[w:] Podstawowe problemy stosowania konstytucji Rzeczpospolitej  Polskiej Raport wstępny, red. K. Działocha,  s. 278,

[20] A. Kozak, Konstytucja  jako podstawa decyzji stosowania  prawa [w:] Z zagadnień teorii i filozofii praw . Konstytucja., red. A. Bator, Wrocław  1999,s. 114,

[21] B. Banaszak, Porównawcze prawo konstytucyjne  współczesnych  państw demokratycznych ,Warszawa 2007 s. 117-121,

[22] M. Marczak, Summa Iniuria, O błędzie formalizmu w stosowaniu prawa ,Warszawa 2007,s. 184 i n.,

[23] F. Siemieński, Prawo Konstytucyjne, Warszawa-Poznań 1978, wyd. PWN,s.35,

[24]B. Banaszak, op. cit., s. 94,

[25]Konstytucja PRL, Dz. U. 1952, nr 33, poz. 232, tekst jednolity  z dnia 16 lutego 1976 roku,

[26]B. Banaszak, op. cit., s.96,

[27]J. Trzciński, Orzeczenia interpretacyjne Trybunały Konstytucyjnego, Państwo i Prawo 1/2002, s.3,

[28]A.  Kozak, op. cit., Konstytucja, Wrocław 1999,s. 108-110, s.123,

[29] P. Tuleja, Stosowanie Konstytucji RP w świetle jej nadrzędności, Kraków  2003, s. 197,

[30]B. Banaszak, op. cit., s.97,

[31] Wyrok SN z 7 kwietnia 1998 r.,  I PKN 90/98, OSNAPiUS NR 1/2000, poz.61,

[32]B.  Banaszak, op. cit., s.99,

[33]B. Banaszak, op. cit., s.100,

[34] D. Rousseau, Sądownictwo konstytucyjne w Europie, Warszawa 1999, s. 99,

[35] Wyrok TK z 4 grudnia  2001r., SK 18/00 [w:]L.  Bosek, Bezprawie legislacyjne,  Warszawa 2006r., s.164,

[36] Wyrok SN z 6 kwietnia 1998 r., I PKN 90/98 [w:]  red. Marek Zubik, Konstytucja III RP w tezach orzeczniczych Trybunału Konstytucyjnego i wybranych sądów,  Warszawa 2008, s.59,

[37] D Rousseau, op. cit., s.98,

[38] Wyrok TK z 3 listopada 1998 r.,  K 12/98 gdzie Trybunał uznaje za możliwe bezpośrednie stosowanie Konstytucji wyłącznie w drodze pytanie prawnego przewidzianego w trybie art. 190, [w:]  red. Marek Zubik, op. cit., s. 57,

[39] Wyrok TK z 31 stycznia 2001 r.,  P 4/99 [w:] Marek Zubik, op. cit., s. 58,

[40]W. Skrzydło, Konstytucje…., 2002 , s. 91-92,

[41] Rozumianej jako „traktowanie słów i języka jako podstawowego sposobu ujmowania rzeczywistości”, http://sjp.pwn.pl,

[42] Podaję za A. Sulikowski , Współczesny  paradygmat sądownictwa konstytucyjnego wobec kryzysu  nowoczesności, Wrocław 2008, s.36,

Rozdzielność majątkowa- jak, po co, dlaczego?

Ustanowienie rozdzielności majątkowej małżeńskiej na żądanie jednego  z małżonków

Z chwilą zawarcia związku małżeńskiego, o ile świeżo upieczeni małżonkowie nie zdecydują się na zawarcie jednej  umów majątkowych małżeńskich (potocznie i w zbytnim uproszczeniu nazywaną po prostu intercyzą) z mocy prawa powstanie ustrój ustawowej wspólności małżeńskiej. Od tej chwili przedmioty nabyte w czasie trwania małżeństwa będą stanowiły wspólność łączną (bezudziałową) obojga małżonków, co oznacza, że prawo własności tychże przedmiotów przysługuje obojgu małżonkom, jednakże bez określenia udziału przynależnego każdemu z nich (podobną konstrukcje „udziałów” mamy w przypadku spółki cywilnej). Dodatkowo w skład majątku wspólnego żony i męża wejdą:

  1. pobrane wynagrodzenie za pracę (istotne jest by wynagrodzenie zostało już wypłacone małżonkowi bądź przelane na rachunek bankowy małżonka oraz uważane z tożsame z wynagrodzeniem za pracę, bo pełniącą w rodzinie tę samą funkcję ekonomiczną – renta inwalidzka, emerytura, zasiłek dla bezrobotnych [1]) i dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków (w tym w szczególności z prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, z tytułu udziału w zysku wypracowanym przez spółkę);
  2. dochody z majątku wspólnego, jak również z majątku osobistego każdego z małżonków (tytułem przykładu wskazać można dochody z tytułu najmu nieruchomości, należącej do majątku obojga małżonków, oprocentowanie środków zgromadzonych na rachunku bankowym małżonków);
  3. środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego każdego z małżonków
  4. kwoty składek zewidencjonowanych na subkoncie, o którym mowa w art. 40 a ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych.

Może się tak jednak zdarzyć, iż w miejsce ustroju wspólności ustawowej, mającej na celu wzmocnienie rodziny i zapewnienie jej stabilizacji materialnej, pojawi się przymusowy ustrój małżeński – rozdzielność majątkowa. Przymusowy ustrój majątkowy w postaci rozdzielności majątkowej kształtuje stosunki majątkowe małżeńskie na skutek:

  1. orzeczenia sądu uwzględniającego żądanie jednego z małżonków (art. 52 § 1 k.r.o.)
  2. orzeczenia sądu uwzględniającego żądanie wierzyciela jednego z małżonków (52 § 1a k.r.o.)
  3. ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków
  4. ogłoszenia upadłości jednego z małżonków
  5. bądź orzeczenia separacji (art. 54 § 1 k.r.o.)

Na potrzeby kolejnego edukacyjnego wpisu, bliżej przybliżymy naszym Klientom ustanowienie rozdzielności majątkowej przez sąd na żądanie jednego z małżonków.

Podstawę takiego żądania stanowi art. 52 § 1 ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy o następującym brzmieniu:

„Z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać ustanowienia przez sąd rozdzielności majątkowej

Kiedy?

Żądanie ustanowienia rozdzielności majątkowej małżeńskiej nie jest ograniczone terminem. Każdy z małżonków może wnieść o ustanowienie przez sąd rozdzielności majątkowej w każdym momencie trwania małżeństwa. Osobą uprawioną do wystąpienia z takim żądaniem jest każdy z małżonków, co oznacza osobę już, jak i jeszcze pozostającą w związku małżeńskich. Oznacza to, rozdzielność majątkowa nie może być ustanowiona, jeżeli z żądaniem jej ustanowienia wystąpią jeden z narzeczony chcąc ustanowienia rozdzielności na przyszłość (pro futuro) – chcąc tak uregulować stosunki majątkowe w przyszłym małżeństwie narzeczeni winni zdecydować się na zawarcie umowy majątkowej małżeńskiej wprowadzającej ustrój rozdzielności majątkowej lub ustrój rozdzielności majątkowej z wyrównaniem dorobków). Ponadto, rozdzielność majątkowa nie zostanie ustanowiona, nawet z datą wsteczną, jeżeli żądanie jej ustanowienia zostało zgłoszone po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego [1].

Jednak, uznaje się, że nie ma przeszkód przed ustanowieniem przez sąd rozdzielności majątkowej z datą wsteczną, gdy co prawda toczy się spraw o rozwód, jednakże nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok rozwiązujący małżeństwo. Jest to o tyle uzasadnione, iż ustanowienie rozdzielności majątkowej ma na celu ochronę interesów majątku wspólnego nierzadko bardzo skonfliktowanych małżonków.

Co musi być spełnione?

Okolicznością uzasadniającą ustanowienie rozdzielności majątkowej jest istnienie ważnych powodów. Pojęcie to jest bardzo pojemne, co można uznać za celowy zabieg ustawodawcy, który chce aby okoliczności które przemawiają za ustanowieniem rozdzielności były oceniane  przez pryzmat każdego konkretnego małżeństwa. Chodzi o wystąpienie takich okoliczności, które pozwalają na przyjęcie, iż ustrój wspólności ustawowej przestał spełniać swoje cele.

Żądanie ustanowienia przez sąd rozdzielności majątkowej w zasadzie jest zarezerwowane dla sytuacji, gdy niemożliwe jest zawarcie umowy majątkowej małżeńskiej ustanawiającej rozdzielność majątkową lub rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobków przed notariuszem. Dzieje się to wtedy, gdy jeden z małżonków odmawia zawarcia takiej umowy i udania się do rejenta.

Z praktyki orzeczniczej wynika, iż sądy najczęściej orzekają rozdzielność majątkową w sytuacji gdy, zachowanie jednego z małżonków poważnie zagraża interesom majątkowym drugiego małżonka lub szerzej całej rodziny, na przykład trwoniąc pieniądze, prowadząc niegospodarczy tryb życia, lekkomyślnie zaciągając kredyty, nie dopuszczając małżonka do zarządu majątkiem wspólnym jak i wtedy gdy konflikty i liczne nieporozumienia pomiędzy małżonkami uniemożliwiają lub poważnie utrudniają sprawowanie zarządu majątkiem wspólnym, jak podejmowanie sprzecznych ze sobą decyzji dotyczących jego samego przedmiotu [2]. Ponadto, wskazuje się ze ustanowienie rozdzielności majątkowej przez sąd jest uzasadnione w przypadku pozostawania małżonków w separacji faktycznej [3] czyli życiem małżonków w rozłączeniu, pomimo dalszego formalnego pozostawania w związku małżeńskim. Sąd jest jednak zobowiązany do zbadania, czy ustanowienie rozdzielności majątkowej nie doprowadzi do pogłębienia i utrwalenia kryzysu małżeńskiego, a efekcie do pogłębienia trudności istniejących w małżeństwie [4].

Dodatkowo, podkreślić należy, iż za uzasadnioną przyczynę ustanowienia rozdzielności przez sąd nie uznaje się istnienia obawy przed powstaniem w przyszłości zadłużeń związanych z prowadzeniem przez jednego z małżonków działalności gospodarczej [5].

Kiedy powstaje rozdzielność majątkowa małżeńska?

Dzień, z którym powstaje rozdzielność majątkowa małżeńska jest oznaczony w wyroku sądu. Najczęściej będzie to jeden z dni pomiędzy dniem wytoczenia powództwa o ustanowienie rozdzielności majątkowej a dniem wydania wyroku ustanawiającego rozdzielność [6]. Zupełnie wyjątkowo, jest możliwe aby rozdzielność majątkowa została ustanowiona na dzień sprzed daty wytoczenia powództwa. Jest to zarezerwowane dla nadzwyczajnych przypadków, jakich jak długotrwała separacja faktyczna [7].

 

Skutki:

Konsekwencją orzeczenia przez sąd rozdzielności majątkowej jest ustanie ustroju wspólności ustawowej małżeńskiej, w charakterze bezudziałowym. Przestaje istnieć majątek wspólny małżonków, zaś zarazem żona, jak i mąż zachowują swój majątek osobisty, w skład którego wchodzą przedmioty nabyte przez niego zarazem przed powstaniem wspólności majątkowej małżeńskiej, jak i po jej ustaniu. W szczególności zmienia się charakter majątku, oznaczanego dotychczas jako majątek wspólny obojga małżonków. Ustanowienie rozdzielności majątkowej nie oznacza wyłączenia współwłasności małżonków nad przedmiotami, które weszły w skład majątku wspólnego, ale jedynie zmianę ich charakteru. Ze wspólności o charakterze łącznym, zmienia się we współwłasność o charakterze ułamkowym, co do której zastosowanie znajdzie mocą odesłania na podstawie art. 46 k.r.o. w zw. z art. 1035 k.c.,  art. 199 k.c. i następne, regulujący współwłasność w częściach ułamkowych.

Kolejno, konsekwencją ustanowienia rozdzielności majątkowej jest modyfikacja odpowiedzialności za zobowiązania jednego z małżonków, jak i utrata możliwości wspólnych rozliczeń przed urzędem skarbowym.

Pamiętać jednak należy, iż ustanowienie rozdzielności majątkowej małżeńskiej stanowi jedynie fragmentaryczne uregulowanie sytuacji pomiędzy małżonkami, dotyczy wyłącznie sfery finansów. Pomimo ustanowienia rozdzielności majątkowej, każdy z małżonków jest nadal obowiązany do ponoszenia kosztów utrzymania wspólnie założonej rodziny, w tym do wypełniania obowiązku alimentacyjnego względem wspólnych niesamodzielnych dzieci, jak i siebie nawzajem. Rozdzielność majątkowa nie wyłącza obowiązku małżonków, wynikających z faktu założenia przez nich rodziny.

Koszt:

Żądanie ustanowienia rozdzielności majątkowej na mocy orzeczenia sądu jest obarczone koniecznością uiszczenia opłaty sądowej w wysokości 200,00 zł.

adwokat Maciej Przysucha,

apl. adwokacki Ewelina Piech,

[1] E. Skowrońska – Bocian w: Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, J. Wierciński (red.), LEX.

[2] Tamże.

[3] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 styczna 2008 r., II CSK 112/04, LEX.

[4] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 2000 r., I CKN 320/00, LEX.

[5] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 września 1997 r., I CRN 105/96, LEX.

[6] E. Skowrońska – Bocian (w:) Kodeks…, LEX.

[7] Tamże.

Alimenty-praktyczne uwagi

Jedną z najczęściej związanych z prawem rodzinnym w praktyce kwestii (również w praktyce naszej Kancelarii) jest zagadnienie alimentów. Tym wpisem pragniemy rozpocząć serię wpisów, które będą miały na celu przybliżenie naszym Klientom podstawowych kwestii związanych z naszą pracą. Zatem, zaczynamy!

Pojęcie alimentów kojarzone jest przede wszystkim ze świadczeniem alimentacyjnym rodziców względem dziecka, najczęściej małoletniego lub co prawda już pełnoletniego, ale ciągle niesamodzielnego, na przykład studenta. Kryterium, które bada Sąd w przypadku dziecka pełnoletniego są jego możliwości zarobkowe, zatem póki dziecko uczy się, roszczenie o alimenty jest co do zasady uprawnione. Najczęściej pojawiającym się w praktyce naszej Kancelarii zagadnieniem alimentacyjnym są alimenty dla niesamodzielnego dziecka dochodzone od jednego z rodziców bądź tez samo dziecko. Ich podstawę stanowi art. 133 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:

„Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania”.

Kto płaci na czyją rzecz

Z zagadnieniem obowiązku alimentacyjnego związane są pojęcia uprawionego i zobowiązanego. Należy przez nie rozumieć odpowiednio osobę uprawioną do otrzymywania świadczeń alimentacyjnych, zaś przez zobowiązanego osobę zobligowaną względem uprawionego do spełniania obowiązku alimentacyjnego. W omawianej kwestii uprawionym będzie niesamodzielne dziecko, zaś zobowiązanymi oboje rodzice, przy czym obowiązek alimentacyjny każdego z nich ma charakter samodzielny.

Dziecko

Wskazać należy co rozumieć przez pojęcie niesamodzielnego dziecka. Nie jest ono tożsame z pojęciem dziecka w świetle przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w przedmiocie władzy rodzicielskiej. Tak rozumiany status dziecka odpada z chwilą osiągnięcia przez niepełnoletniości, co do zasady wiąże się z ukończeniem przez nie osiemnastego roku życia [1]. W regulacji odnoszącej się do świadczenia alimentacyjnego dziecko należy rozumieć przez pryzmat więzów krwi – jako dziecko swoich rodziców. Oznacza to, iż obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka teoretycznie może nigdy nie wygasnąć, o ile dziecko nie osiągnie samodzielności ekonomicznej. Nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy dziecko nie dokłada starań w celu usamodzielnienia się. Tytułem przykładu wskazać należy sytuacje gdy dziecko odmawia ukończenia studiów i podjęcia pracy, pomimo że ma ku temu możliwości. Jednak, wyraźnie należy podkreślić, że granicy nie stanowi osiągnięcie przez dziecko osiemnastego roku życia. Wszak może się tak zdarzyć, że dziecko osiągnie samodzielność przed, jaki i dopiero po osiągnięciu pełnoletniości [2].

Obowiązek obojga rodziców

Obowiązek alimentacyjny spoczywa na obojgu rodzicach dziecka, niezależnie od tego czy dziecko pochodzi ze związku małżeńskiego czy związku nieformalnego, chyba że któreś z rodziców nie ma możliwości wypełniania tego obowiązku. Z obowiązku zapewnienia dziecku środków utrzymania i wychowania nie zwalnia żadnego z rodziców okoliczność rozwodu. Wręcz przeciwnie, w sprawie o rozwód sąd jest obowiązany orzec o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem oraz o tym w jakiej wysokości każde z rodziców jest obowiązane do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka.

Istotne jest także i to, iż niemożliwym jest aby jedno z rodziców wnioskowało o powierzenie mu dziecka na jego „wyłączny koszt”[3]. Wynika to z tego, iż żadne z rodziców nie może zrzec się z góry w imieniu dziecka z roszczeń alimentacyjnych jakie mu służą względem drugiego z rodziców.

Na istnienie obowiązku alimentacyjnego rodziców względem dziecka nie ma znaczenia kwestia ograniczenia, zawieszenia bądź pozbawienia władzy rodzicielskiej.

W pierwszej kolejności rodzice

Kolejność. Oznacza to, że w sytuacji gdy ojciec dziecka nie wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego, to obowiązek ten w całości obciąża matkę dziecka, nie zaś dziadków od strony ojca (dziadków ojczystych) [4]. Jest to konsekwencją przyjęcia założenia, że istnienie krewnych bliższych stopniem (na przykład rodziców) zwalnia z obowiązku alimentacyjnego krewnych dalszych stopniem (na przykład dziadków), ale tylko o tyle, o ile bliżsi stopniem krewni (matka dziecka, w sytuacji gdy obowiązku alimentacyjnego nie spełnia ojciec dziecka) są w stanie spełniać świadczenie alimentacyjne. Wskazać należy, iż dziadkowie nie mają obowiązku ponoszenia kosztów utrzymania wnuka, ponieważ obowiązek alimentacyjny w pierwszej kolejności obciąża jego rodziców. Jednak pamiętać należy, że przerzucenie całego ciężaru utrzymania dziecka na jego matkę i jej rodzinę, w sytuacji gdy ojciec dziecka uchyla się od obowiązku alimentacyjnego, może być uznane przez sąd za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego [5].
Z drugiej strony, możliwa jest sytuacja gdy ojciec przysposobi dziecko, którego nie jest ojcem w sensie biologicznym, a zobowiązanym do płacenia alimentów, mogą zostać jego rodzice, tj. dziadkowie dziecka.
Od czego zależy wysokość alimentów?

Wysokość świadczenia alimentacyjnego stanowi wypadkową dwóch wartości: uzasadnionych potrzeb dziecka i możliwości majątkowych i zarobkowych obowiązanego, w pierwszej kolejności rodzica. Przyjmuje się, iż za uzasadnione wydatki na rzecz małoletniego lub niesamodzielnego dziecka składają się przede wszystkim: żywność i napoje bezalkoholowe, odzież i obuwie, koszty utrzymania mieszkania, koszty w zakresie leczenia, zapewnienie rozrywki i rekreacji, wyjazdy, kieszonkowe. Listę tę mogą uzupełniać pozostałe wydatki, indywidualne dla każdego dziecka [6]. Należy podkreślić, iż nie ma stałej tabelki, regulującej te koszty i podlegają one każdoczesnej ocenie przez Sąd rozstrzygający daną sprawę.

W przypadku drugiej zmiennej – możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego, najczęściej wystarczające jest zbadanie dochodu zobowiązanego. Często jest to ustalane bądź poprzez stosowane zaświadczenia o wysokości pobieranego wynagrodzenia, wystawiane przez pracodawcę, bądź przez przedstawienie deklaracji podatkowych. Dodatkowo, na potrzeby alimentów dochód zobowiązanego można powiększyć o wartość dóbr i usług, które służą użytkowi osobistemu, w tym otrzymanych od rodziny zobowiązanego, jak na przykład korzystanie z mieszkania lub samochodu rodziców. Należy wskazać, iż Sąd bierze pod uwagę nie tylko dochód wynikły z deklaracji podatkowych, ale również potencjalne możliwości zarobkowe zobowiązanego. Ta kwestia oczywiście jest zależna od sprawnego udowodnienia przed Sądem, iż one istnieją. [7].

W odniesieniu do możliwości majątkowych zobowiązanego rodzica należy wskazać, że nie chodzi wyłącznie o przychód, który osiąga rodzic, ale o jego możliwości w tym względzie. Jest to istotne w szczególności wówczas gdy ojciec i matka rezygnują z zatrudnienia, nie podejmują pracy, pracują w niepełnym wymiarze czasu pracy lub poniżej swoich zdolności.

Kto działa w imieniu małoletniego dziecka?

Z powództwem alimentacyjnym w imieniu małoletniego dziecka przeciwko niewywiązującemu się z obowiązku alimentacyjnego rodzica może wystąpić drugie z rodziców. Rodzic występuje wówczas w roli przedstawiciela ustawowego małoletniego dziecka i z racji na to, to rodzic, a nie dziecko, udziela umocowania pełnomocnikowi.

Podkreślić należy, iż wystąpienie z powództwem alimentacyjnym jest wolne od odpłaty sądowej (art. 96 ust. 1 pkt. 2 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Stanowi to wyjątek od zasady, iż każde pismo procesowe wnoszone do sądu podlega opłacie.

By usprawnić spotkanie w sprawie alimentacyjnej, należy pamiętać aby przygotować w szczególności:

  • odpisu zupełnego aktu urodzenia dziecka – by go otrzymać należy się zwrócić do dowolnego Urzędu Stanu Cywilnego wraz z potwierdzeniem dokonania opłaty sądowej w wysokości 33 zł. (opłaty można dokonać przelewem bankowym bądź gotówką w kasie urzędu);
  • zestawienie uzasadnionych potrzeb dziecka, na które składają się w szczególności przykładowo: koszty miesięcznego wyżywienia dziecka, koszty uczęszczania dziecka do przedszkola/szkoły (np. opłaty, ubezpieczenie, wyżywienie szkolne, wycieczki szkolne itp.), koszty leczenia dziecka (wizyty lekarskie i wykupione leki, itp.), koszty zapewnianej dziecku rozrywki (np. wyjścia do kina, na basen itp.), koszty zajęć dodatkowych i pozostałe; Nie musi, a wręcz nie powinno być to udokumentowane za pomocą paragonów fiskalnych. Wskazać należy, iż paragony fiskalne nie są uznawane za wiarygodny dowód w zakresie wydatków ponoszonych na utrzymanie dziecka. Stwierdzają one jedynie tyle, że danego dnia w konkretnym sklepie kupiono określony produkt. Kompletując zestawienie uzasadnionych wydatków na utrzymanie dziecka należy się skupić przede wszystkim na potrzebach dziecka indywidualnych dla niego samego;
  • zaświadczenie o wysokości dochodów rodzica (np. zaświadczenie o wysokości dochodu, wystawiane przez Urząd Skarbowy)

adwokat Maciej Przysucha,

apl. adwokacki Ewelina Piech

[1] M. Andrzejewski i inni w: Kodeks rodziny i opiekuńczy. Komentarz, wyd. II., LEX

[2] Tamże

[3] M. Andrzejewski inni w: Kodeks…, LEX.

[4] J. Wierciński (red), w: Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, LEX.

[5] Tamże.

[6] Tamże.

[7] J. Wierciński (red.) w: Kodeks…, LEX.